Skip to content
Przejdź na blog
Menu

Dalszych 5 błędów, jakie popełniają kobiety w sprawie o rozwód

Człowiek uczy się na błędach. Czasami nawet nie ma jak nauczyć się inaczej – np. gdy uczysz się jeździć na rowerze. Prawdopodobnie upadniesz kilka razy, zanim się nauczysz.  Ale widzisz: nauka nowych rzeczy, w tym np. jazdy na rowerze to jedno, a wnoszenie sprawy do sądu to jeszcze coś innego. Tym bardziej takiej sprawy jak sprawa o rozwód. Sprawę o rozwód prawdopodobnie będziesz przechodzić tylko raz. I tu nie ma miejsca na błędy. Każdy popełniony błąd może mieć poważne konsekwencje w postaci niekorzystnego wyroku. A to istotne w szczególności, gdy masz dziecko – i sąd o tym dziecku też będzie w sprawie o rozwód orzekał.

Pierwsza część o tych błędach już była. Znajdziesz ją dokładnie tu. 

Tak więc dziś pora na omówienie kolejnych błędów. Po to, abyś wiedziała co robić – i co może jeszcze ważniejsze: czego nie robić.

Dalsze błędy, jakie popełniają kobiety w sprawie o rozwód

jesteś ciekawa, o jakie błędy chodzi? Popełniłaś taki błąd? Teraz zrobiłabyś coś inaczej? A może dopiero będziesz wnosić pozew o rozwód- i dzięki tym wpisom unikniesz tych błędów.

1/ godzisz się na wszystko/zbyt wiele  dla „świętego spokoju”

nie wiesz, o co możesz walczyć i co jest istotne. Boisz się sądu i nie chcesz tam iść więcej niż raz. W pewnym sensie ja to rozumiem. Wiem, że stawienie się przed sądem – jako powód czy pozwany – to trudne doświadczenie. Tylko jeśli już podjęłaś decyzję o rozwodzie, albo jeśli taką decyzję podjął mąż i to on wniósł pozew:  będzie ta sprawa w sądzie i trzeba się do niej przygotować. Godzisz się na rozwód bez winy, chociaż masz naprawdę mocne dowody?

Rozumiem, nie namawiam do walki o winę – ale dlaczego tak robisz? Tylko dla tego ”świętego spokoju”? Godzisz się na kontakty z dzieckiem takie, jak proponuje mąż – chociaż wiesz, że ze względu na Twoją pracę będą bardzo trudne w realizacji? A ponadto np. godzisz się na jego propozycję podziału majątku – tylko po to, aby uniknąć walki? Ten mityczny „święty spokój” jest ważny, ale… zastanów się nad tym, jakie są konsekwencje orzeczenia sądu. I nad tym, że przecież chodzi o dzieci i  to, jak będzie wyglądać Twoje życie po sprawie.

Chcesz się na coś zgodzić? Pójść na rękę byłemu mężowi? Możesz! Tylko zrób to świadomie, a nie dla świętego spokoju czy ze strachu.

Ale żeby było to możliwe: przygotuj się, zastanów się na czym zależy Ci najbardziej, co możesz odpuścić, co jest twoim celem?

Jeśli Ty sama nie będziesz tego wiedzieć, jest ryzyko że Twoje pisma będą niespójne, nieprzemyślane i chaotyczne.

2/ piszesz chaotyczne, wielostronicowe pisma, pełne sprzeczności

chaos, mieszanie wątków, „wplątywanie” w całą historię obcych zupełnie osób, co tylko zaciemnia obraz sytuacji? Myślisz, że jak napiszesz pismo na 10 stron, to będzie lepsze niż pismo na 4 strony?

Otóż… prawdopodobnie nie będzie lepsze. W sprawach sądowych nie chodzi o liczbę świadków- o czym już pisałam – ani też o to, ile stron ma Twoje pismo, i czy więcej stron niż jego pismo.

W sądzie chodzi o konkret, daty i fakty.

Podczas postępowania w sprawie będą słuchani świadkowie, ale też Ty i Twój mąż jako strony. A to oznacza, iż ktoś będzie zadawać Wam pytania. Kto? Najpierw sędzia, a potem pełnomocnicy.

Odpis pozwu – jeśli to Ty wnosisz pozew- sąd doręczy mężowi. I jeśli mąż będzie miał pełnomocnika: pełnomocnik to pismo przeczyta, wyłapie sprzeczności i będzie Cię o to dopytywał na rozprawie.

Jeśli piszesz pozew sama, bo z jakiegoś względu nie decydujesz się na zlecenie sprawy pełnomocnikowi:

nie wysyłaj pozwu do sądu natychmiast po jego napisaniu. Daj sobie dzień przerwy, przeczytaj pozew jeszcze raz.  Rozumiesz to co napisałaś? Układa się to w spójną historię?

Nie? To może rozważ napisanie drugiej wersji.

Widzisz: sąd Cię nie zna i nie wie, jaka jest Twoja sytuacja. No bo skąd sąd miałby to wiedzieć? A skoro sąd nie wie: napisz to konkretnie, logicznie, spójnie – z zachowaniem chronologii i bez dużej liczby zbędnych wątków. A jeśli już o tych zbędnych wątkach mowa:

3/ opisujesz historie sprzed zawarcia małżeństwa, piszesz o kwestiach zupełnie bez znaczenia dla sprawy

zaczynasz uzasadnienie pozwu od tego, jak zaprosił Cię na pierwsza randkę i o czym wtedy rozmawialiście? Może to dla Ciebie ważne, ale… dla sądu może już ważne nie być.

Istotne jest to kiedy i dlaczego doszło do rozpadu małżeństwa.

Jeśli macie dzieci- istotne jest to, jaka jest ich sytuacja, z kim mieszkają, czy wiedzą o rozwodzie – jeśli są na tyle duże aby to rozumieć. Ważne jest to, jakie jest Twoje stanowisko w kwestii władzy rodzicielskiej, kontaktów z dzieckiem no i jakie są koszty utrzymania dziecka. A jeśli już o tych kosztach utrzymania mówimy:

4/ wierzysz (prawie już) byłemu mężowi, że na pewno będzie płacił więcej na dziecko, tylko…

będę płacił! No wiadomo, że będę płacił! Wszystko mu kupię i wszystko zapłacę! Przecież wiesz, że jestem dobrym ojcem, wszystko bym kupił Młodemu, no przecież wiesz!

Tylko widzisz, jest taka sytuacja, będę zmieniał pracę, będę (cośtamcośtam/ wstaw dowolne) I sama rozumiesz, że nie mogę mieć zasądzonych wysokich alimentów, prawda?

Rozumiesz przecież, wiesz, że będę wszystko płacił. Będziemy wszystko płacić na pół, dołożę się do każdego wydatku…

I co Ty na to? Chcesz pójść na rękę prawie już byłemu mężowi? W sumie to możesz… Tylko: mówimy o alimentach na dziecko.

Dam Ci więcej, niż o to wnosisz w pozwie, ale tak, no wiesz – do ręki. Przecież mi ufasz, wiesz że będę płacił, prawda?

No to jak to jest: ufasz temu (wkrótce byłemu) mężowi czy jednak nie?

No dobrze, może mu ufasz, bo przecież obiecał że będzie dawał ci „więcej”. Tylko… wiesz, jakie są konsekwencje?

Konsekwencje tego, że będziesz mieć zasądzoną w wyroku niską kwotę alimentów oraz jego obietnicę, że no przecież dołoży się do wszystkiego i na pewno będzie płacił Ci więcej?

Wiesz czy nie wiesz? No to teraz tak w jednym zdaniu wyjaśnię: kwotę zasądzoną w wyroku może wyegzekwować komornik, a obietnicy „przecież dołożę się do wszystkiego” to żaden komornik nie wyegzekwuje… Pomyśl o tym, jeśli masz zamiar rozważyć taką propozycję.

5/  piszesz  jedno w (tych bardzo obszernych, wielowątkowych) pismach, a na rozprawie mówisz coś innego

napisałaś ten pozew czy kolejne pismo w sprawie. I jeszcze kolejne pismo, bo coś Ci się przypomniało. I potem jeszcze przypomniało Ci się, że sąd mógłby przesłuchać wujka Mietka, który był u Wasz ze trzy razy na urodzinach. No ale pewnie coś tam wie. A może to nie były urodziny, tylko Święta? Zaraz napiszemy kolejne pismo do sądu…

Z Twoich pism- pomimo ich objętości niewiele wynika, pełno jest sprzeczności, olbrzymia ilość informacji… A Ty sama potem nawet tego nie pamiętasz- o czym pisałaś i na jaką okoliczność miał zeznawać ten wujek Mietek. Nie pamiętasz, co pisałaś w tych pismach, a pełnomocnik męża ma to pismo przed sobą podczas rozprawy i dopytuje o szczegóły.

A Ty dopiero podczas przesłuchania przed sądem orientujesz się, że to przecież nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia o Twoim dziecku.

A jeśli powiesz coś innego, niż napisałaś w piśmie- to jak myślisz: jakie to zrobi wrażenie? No właśnie: niezbyt dobre. I nawet nie chodzi o to, że ktoś oskarży Cię o kłamstwo, ale… później będą padać naprawdę istotne pytania – ze strony sądu lub pełnomocników. I jak myślisz: jaki wpływ to będzie mieć na Twoja wiarygodność?

Czy to już wszystkie błędy? Pewnie nie. Myślę, iż jest ich znacznie więcej. Tak więc jest bardzo prawdopodobne, że… będzie jeszcze jeden wpis o tych błędach.

Podsumowanie:

  • każda sprawa w sądzie wymaga planu i przygotowania, a sprawa o rozwód w szczególności, ponieważ… już się nie powtórzy
  • silne emocje nie są dobrym doradcą
  • święty spokój za wszelką cenę też nie jest tym, o co chodzi
  • chcesz pójść na rękę byłemu mężowi? Możesz! Ale zrób to świadomie.
  • w sądzie liczą się dowody. Oraz fakty, liczby i konkrety.
  • nie chodzi o liczbę świadków, ani tez o liczbę stron w pozwie czy innym piśmie procesowym
  • pisz tak, aby ktoś, kto Cię nie zna zrozumiał o co dokładnie chodzi

 

Wiedziałeś o tym? Daj znać w komentarzach. Nie wiedziałeś? Też daj znać!

A jeśli potrzebujesz mojej pomocy w sprawie rozwodowej– napisz do mnie wiadomość!

o mnie

kasia-skowronska-o-mnie

Nazywam się Katarzyna Skowrońska. Jestem adwokatem. W swojej praktyce zajmuję się prawem cywilnym i rodzinnym. Pomagam rozwiązywać problemy i doradzam, jak problemów unikać. Wiem, że każda sprawa jest inna – i każdą sprawę traktuję indywidualnie. Oprócz pozwów i apelacji piszę też artykuły, które publikuję na tym blogu. Mam nadzieję, że wyjaśnią wiele Twoich wątpliwości.

skonsultuj swoją sprawę

Kancelaria Adwokacka Katarzyna Skowrońska

ul. Skwierzyńska 21, Wrocław.

zacznij tu

pobierz e-booka

szukaj

archiwum

Archiwa

O-mnie2

Katarzyna Skowrońska

Masz pytania? Skontaktuj się ze mną:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skontaktuj się