O alimentach na wspólne dziecko orzeka sąd w sprawie rozwodowej. czasem gdy małżonkowie nie byli małżeństwem o tych alimentach orzeka sąd rejonowy w osobnej sprawie o alimenty.
Alimenty to temat rzeka, dużo już o nich pisałam. I pewnie będę pisać, gdyż dostaję wciąż wiele pytań o alimenty. I wiele mitów dotyczących alimentów wciąż żyje swoim życiem. Tak już jest, iż dziecko najczęściej po rozwodzie czy rozstaniu zostaje z matką. A tym samym to ojciec dziecka jest tym, który płaci alimenty. I to Ty jako matka dziecka wnosisz, aby sąd te alimenty zasądził.
4 błędy, jakie popełniają kobiety w sprawie o alimenty na dziecko
To Ty jako strona (Ty jako przedstawiciel ustawowy małoletniego dziecka) podajesz w pozwie kwotę tych alimentów. Przepisy nie przewidują minimalnych, ani maksymalnych kwot jeśli chodzi o alimenty. Nie ma obecnie żadnych tabel alimentacyjnych. Nawet jakiś czas temu miały być wprowadzone, ale coś poszło nie tak – i wprowadzone nie zostały. Tak więc: to Ty musisz podać kwotę alimentów! I właśnie z podawaniem tej kwoty wiąże się wiele błędów:
Zbyt niskie alimenty – dla „świętego spokoju”
Wnosisz o alimenty w wysokości 500 zł., bo to przecież bardzo niewiele. Tyle na pewno sąd Ci przyzna. Nie chcesz „się kłócić” z ojcem dziecka. Dla świętego spokoju chcesz alimentów w naprawdę niskiej kwocie, aby tylko szybko zakończyć sprawę. Tyle przecież to on będzie płacić bez „kłócenia się w sądzie”. Boisz się, co on powie jak przeczyta pozew. Boisz się, że rodzina i znajomi uznają, że jesteś zachłanna. Zresztą dasz sobie radę. Zawsze dawałaś sobie radę. No to i teraz dasz sobie radę. A poza tym to taka mała kwota, że chyba nie potrzebuję żadnych dowodów, prawda? No nie tak do końca… Może dla Ciebie 500,-zł to dużo? Rozumiem, ale… w takiej sytuacji tym bardziej zrób konkretne wyliczenie kosztów utrzymania dziecka. Alimenty to pieniądze na dziecko. Zależy Ci, aby dziecko miało dobry poziom życia (a przynajmniej poziom nie gorszy niż wtedy, gdy byliście małżeństwem), prawda? Tak więc: przeznacz trochę czasu na zrobienie zestawienia wydatków na dziecko, uwzględnij te podstawowe wydatki np. wyżywienie czy ubranie
Zbyt wysokie alimenty – bez konkretnego uzasadnienia
Podajesz w pozwie kwotę 5.000,- na trzyletnie dziecko. Wiesz, że to dużo, no ale przecież dziecku się należy. Już ty mu pokażesz. Będzie płacił! I teraz – coś istotnego: nie twierdzę, że taka kwota alimentów jest niemożliwa do uzyskania. Przepisy kodeksu nie przewidują maksymalnej wysokości alimentów. Tylko… pozostaje kwestia wykazania uzasadnionych potrzeb dziecka. Twojego konkretnego dziecka. Podanie bardzo wysokiej kwoty bez konkretnego uzasadnienia i wykazania potrzeb dziecka to błąd. Liczysz, że „były” się zlituje i jak już się rozstaliście to będzie płacił wysokie alimenty, aby dziecku niczego nie zabrakło? Może tak być, ale nie musi. Dlatego jako matka dziecka wnosisz o te alimenty. Rozumiem, iż masz przekonanie, że dziecku należy się wysoki standard życia.
Tylko jeśli wnosisz o wysokie alimenty to dołóż większych starań, aby wykazać te potrzeby dziecka. Konkretnie Twojego dziecka, biorąc pod uwagę jego wiek, potrzeby, stan zdrowia. Wszystkie okoliczności, jakie mają znaczenie. Przygotuj dowody, zbierz faktury, dokładnie opisz w pozwie sytuację swoją i dziecka. Wierz mi, to ma znaczenie. Fakty, konkret, dokładny opis. Niechęć do byłego i poczucie żalu mają znacznie mniejsze znaczenie jeśli chodzi o wysokość alimentów. Kodeks rodzinny nie przewidział jako przesłanki ustalenia wysokości alimentów żalu, niechęci, czy też potrzeby „odegrania się” na byłym mężu. Przypomnę: przesłanki jeśli chodzi o wysokość alimentów to możliwości zarobkowe ojca dziecka i uzasadnione potrzeby dziecka. A liczą się dowody, fakty, konkretne wydatki no i przede wszystkim dziecko.
Podajesz przypadkową kwotę alimentów
Alimenty w kwocie… 1500,-? 1800,-? a może 2.250,-? Brzmi nieźle, to już dla Ciebie sporo, a poza tym… przygotowałaś się do sprawy i pytałaś o tę wysokość alimentów sąsiadki, kuzynki i koleżanki z firmy – z działu księgowości (bo z działu księgowości to będzie lepiej wiedzieć, prawda?) Może tak, ale… dziecko koleżanki to dziecko koleżanki. Nawet jak jest w podobnym wieku, to jest bardzo prawdopodobne, że jego potrzeby są nieco inne. Bo widzisz – to właśnie o te potrzeby (uzasadnione) chodzi. Edukacja, leczenie, wyjazdy na szkolne wycieczki… Sam podobny wiek dziecka koleżanki nie przesądza, iż sąd zasądzi taką samą kwotę także na Twoje dziecko. Nie znasz konkretnej sytuacji koleżanki czy sąsiadki, prawda? Tak więc nie podawaj w swoim pozwie przypadkowych kwot, nie rób tego co inni/ wszyscy – zamiast tego policz jakie są konkretne koszty utrzymania Twojego dziecka.
Nie załączasz do pozwu konkretnych dowodów
Dobrze, policzyłaś koszty. To już dużo. Ale teraz jeszcze pozostaje kwestia dowodów. Wiele razy już pisałam – w różnych wpisach, iż w sądzie liczą się dowody. To dość ogólne stwierdzenie, więc przejdźmy do konkretu. Jeśli chodzi o te alimenty – dowodami będą najczęściej faktury i wydruki z konta potwierdzające dokonanie przelewu. Sąd nie wie, ile kosztuje utrzymanie Twojego dziecka, no bo skąd sąd mógłby to wiedzieć? Nawet jeśli sędzia ma dziecko w podobnym wieku: to jest zupełnie inne dziecko! Sąd się domyśla, bo też i domyślanie się nie jest rolą sądu. Rolą sądu jest ocena dowodów i wydanie wyroku. A – jak już było wspomniane – to Ty wnioskujesz konkretne dowody.
I może pomyślisz: to teraz mam brać fakturę na każdy jogurt czy kilogram jabłek? Nie, aż tak to nie. Sąd ma orientację, ile kosztuje jogurt, kilogram jabłek czy też kilogram sera. Nie chodzi o zbieranie faktur na każdy dosłownie wydatek. Ale jeśli np. dziecko je obiady w szkole, to podanie takiego wydatku i potwierdzenia płatności ma już sens. I jeszcze jedna kwestia, jeśli chodzi o dowody: paragony nie są dobrym dowodem. Faktury są dużo lepszym dowodem.
Podsumowanie i dobre rady
Chcesz skupić się na dziecku? Rozumiem to, naprawdę. Ale ważne jest też to, aby dziecko miało zapewnioną możliwość realizacji jego potrzeb – i to nie tylko tych najbardziej podstawowych.
Lepsza edukacja, wyjazdy na wycieczki szkolne, wakacje? Tak, to też są konkretne potrzeby dziecka.
Widzisz: jest tak, iż sprawa o alimenty to normalna sprawa w sądzie. Są dwie strony: powód i pozwany. Sąd wyznacza rozprawę, prowadzi postępowanie dowodowe.
Ostatecznie po przeprowadzeniu postępowania dowodowego sąd wydaje wyrok.
Alimenty na dziecko są na dziecko. Ty jako matka jesteś przedstawicielem ustawowym dziecka i to Ty określasz kwotę alimentów w pozwie.
Warto się nieco przyłożyć do określenia tej kwoty. Nie jest dobrze podawać jakąkolwiek kwotę – bo przecież chodzi o Twoje konkretne dziecko!
Wyliczenie, a nie zgadywanie- to przekaz tego wpisu! Konkret, wyliczenie, a nie silne emocje. Spokój, przygotowanie i… konkretne wyliczenie- nie zaś rezygnowanie z alimentów dla dziecka.
To, iż koleżanka z pracy czy sąsiadka „dostała” alimenty w określonej kwocie to nie przesądza o wysokości alimentów na Twoje dziecko, nawet jeśli dzieci są w podobnym wieku.
Przygotowanie to podstawa sukcesu! Silne emocje nie są dobrym doradcą.
Jeśli podajesz jakąś kwotę w pozwie – trzeba tez tę kwotę uzasadnić. I tak to jest, iż w sprawach sądowych liczą się dowody. Ty musisz te dowody zebrać i dołączyć do pozwu.
Nie – sąd sam z siebie dowodów szukać nie będzie. Sąd ocenia dowody. Ty te dowody wnioskujesz, a sąd je ocenia i wydaje wyrok. Tak to wygląda nie tylko w sprawach o alimenty.
A może… w kwestiach dotyczących dzieci skorzystacie z pomocy profesjonalnego mediatora?
Wiedziałaś o tym? Daj znać w komentarzach. Nie wiedziałaś? Też daj znać!
A jeśli potrzebujesz mojej pomocy w sprawie rozwodowej– napisz do mnie wiadomość!



