Close
  • Rozwód, separacja, alimenty

Kredyt, czyli ślubuję że cię nie opuszczę aż do …

aż do czasu, gdy ten wspólny kredyt spłacimy i będziemy mogli naszą wspólną nieruchomość  w końcu sprzedać.

 

„Branie” kredytu to nic nadzwyczajnego w dzisiejszych czasach.

Bardzo wiele młodych małżeństw decyduje się na takie rozwiązanie, aby mieć możliwość zakupu swojego mieszkania.

Co jednak zrozumiałe, na tym etapie (czyli po ślubie) mało kto dopuszcza możliwość rozwodu.

I naprawdę często jest tak, iż w sprawie o podział wspólnego majątku po rozwodzie głównym składnikiem tego majątku okazuje się być mieszkanie obciążone kredytem hipotecznym.

Sąd dzieli majątek, ale…

Sąd nie może podzielić kredytu. I nie ma takiej możliwości, aby sąd nakazał jednej osobie ten kredyt spłacać, a drugą osobę z kredytu zwolnił.

Umowę kredytową zawieracie z bankiem, nie z sądem.

 

I w przypadku podziału majątku „z kredytem” bardzo prawdopodobne, że trzeba będzie ten bank znowu odwiedzić.

Jest możliwe, że jedna z osób będzie mieć taką zdolność kredytową, iż bank zgodzi się, aby ta osoba kredyt przejęła.

(tak, konieczne będą pewne formalności – zwłaszcza badanie zdolności kredytowej)

bank jest stroną umowy kredytowej i tak szczerze mówiąc wasz rozwód nie jest tematem, który bank najbardziej interesuje.

Czyli: zazwyczaj bank woli mieć dwoje dłużników niż jednego.

Ale znowu: może jest możliwość, aby zamiast małżonka „wstąpili” do umowy z bankiem np. twoi rodzice?

 

Tak czy inaczej: rozwód nie powoduje, że kredyt automatycznie podzieli się na pół.

Oboje zawieraliście umowę z bankiem i rozwód nie ma wpływu na byt tej umowy.

 

Tak, nieruchomość obciążona kredytem też może zostać sprzedana.

(o sprzedawaniu nieruchomości obciążonej kredytem napiszę innym razem)

Jeśli oboje małżonkowie chcą zgodnie nieruchomość sprzedać – to może to być niezłym wyjściem.

Gorzej tylko jeśli wartość kredytu przewyższa wartość nieruchomości, a niestety takie sytuacje też się zdarzają.

 

Jak to mówią : kredyt wiąże bardziej niż małżeństwo

I coś w tym jest.

Jeśli małżonkowie nie chcą orzekania o winie, możliwy jest rozwód na pierwszej rozprawie nawet jeśli małżonkowie mają małoletnie dzieci.

Jak więc widzisz  – znacznie łatwiej jest się rozejść w sytuacji, gdy nieruchomość nie jest obciążona kredytami…

Oczywiście nie ma sytuacji bez wyjścia.

I po to właśnie jestem adwokatem, aby szukać rozwiązań.

Bo przecież… wcale nie musicie dzielić wspólnego majątku.

Nie ma obowiązku „zakładania” takiej sprawy – co więcej w takich sprawach nie ma przedawnienia, tak więc nawet po kilku latach będzie można taką sprawę założyć.

(tak, tak to ja pisałam, że z tym podziałem majątku lepiej nie czekać zbyt długo,  gdyż w sytuacji np. śmierci jednego z małżonków sprawa może się bardzo skomplikować)

To tylko dowodzi tego, że w różnych sytuacjach sprawdzają się różne rozwiązania.

A jeśli obie osoby mają gdzie mieszkać – może tę wspólną, obciążoną kredytem nieruchomość dałoby się wynająć?

 

Nie jestem doradcą finansowym.

O tym, aby dokładnie rozważyć w jakiej walucie chcesz wziąć ten kredyt i na ile lat ten kredyt brać, przeczytasz w innych miejscach. Ja jednak powtarzam: biorąc kredyt zastanów się, co by było gdyby…

małżeństwo się rozpadło/ małżonek zmarł/ zaszły inne okoliczności losowe.

I ponownie przypomnę:

każda sprawa jest inna, może w Twoim przypadku właśnie to inne rozwiązanie okaże się być najlepsze?

 

Jeśli masz pytania, pamiętaj :  zawsze możesz do mnie napisać.

katarzyna.skowronska@adwokatura.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *